Wypłata zaległych pieniędzy dla funkcjonariuszy i wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec szefostwa Wydziału Techniki Operacyjnej Komendy Stołecznej Policji, to efekt publikacji tvp.info o nieprawidłowościach w tajnej jednostce policji. Z informacji tvp.info wynika, że „dyscyplinarka” nie obejmie byłego już szefa WTO Jacka B., ponieważ, w najgorętszym okresie afery, zdecydował o przejściu na emeryturę. W tle przedstawiciel związku zawodowego.

– Funkcjonariusze WTO KSP, otrzymają wynagrodzenie pieniężne z tytułu nadgodzin wypracowanych w ramach zabezpieczenia Światowych Dni Młodzieży. Wypłaty powinny rozpocząć się jeszcze w pierwszej połowie lutego – poinformował tvp.info asp. szt. Mariusz Mrozek, rzecznik komendanta stołecznego policji.

Zapomniani

Chodzi o ujawnioną przez portal tvp.info, w grudniu 2016 r., sprawę braku wypłat pieniędzy dla funkcjonariuszy Wydziału Techniki Operacyjnej Komendy Stołecznej Policji za nadgodziny wypracowane w czasie Światowych Dni Młodzieży. Minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak zapewniał, że każdy funkcjonariusz biorący udział w zabezpieczaniu tej imprezy otrzyma specjalną premię, a ponadto dostanie zapłatę za nadgodziny. W przypadku WTO, w wyniku uchybień szefostwa tej jednostki „zapomniano” w odpowiednim czasie przekazać dalej list z wykazem funkcjonariuszy, którym się należy premia za nadgodziny.

Wydział Techniki Operacyjnej to jeden z najtajniejszych wydziałów w każdej jednostce policji. Odpowiada m.in. za inwigilację przestępców, zarówno elektroniczną jak i bezpośrednią. Funkcjonariusze tej formacji są odpowiedzialni także za instalowanie podsłuchów czy ukrytych kamer. Wykorzystuje się ich przy rozpracowywaniu najgroźniejszych grup przestępczych.

Na krawędzi buntu

Sprawa „zapomnianych nadgodzin” była jednak wstępem do dramatycznych wydarzeń w wydziale. Przez swojego związkowca, policjanci WTO napisali list do komendanta stołecznego, w którym wskazali na szereg nieprawidłowości dziejących się w ich jednostce. Ich zdaniem, ówczesne kierownictwo wydziału – naczelnik Jacek B. oraz jego dwaj zastępcy: Andrzej M. i Leszek C. (uważani za związanych z grupą oficerów z kręgów byłego komendanta głównego gen. Marka Działoszyńskiego) doprowadzili do rozprężenia atmosfery w wydziale. W piśmie stwierdzono m.in. „krąży plotka, że jedna osoba z tego kierownictwa w ogóle nie interesuje się pracą wydziału i rzadko zajmuje się sprawami zawodowymi, unikając osobistych kontaktów z podwładnymi. Inna osoba miała być usunięta z poprzedniej jednostki służbowej w związku z podejrzeniami o mobbing. (…) Inny członek kierownictwa Wydziału nie cieszy szacunkiem podwładnych, a to za sprawą rozpowszechnianych informacji o jego skłonnościach do alkoholu, co miało być podobno przyczyną jego kłopotów w poprzednich jednostkach organizacyjnych. Współpraca z tą osobą jest szczególnie trudna z uwagi na sygnały o jego aroganckim zachowaniu i wybuchowym charakterze”.

Już w kilka dni po pojawieniu się listu i pytaniach od tvp.info, szef stołecznej policji inspektor Robert Żebrowski zdymisjonował Andrzeja M. To jednak nie uspokoiło sytuacji w wydziale. Do mediacji między policjantami a kierownictwem skierowano psychologów. Na początku lutego naczelnik Jacek B. złożył raport o przejście na emeryturę, który zatwierdził komendant stołeczny. Wyznaczono nowego naczelnika, zbuntowanej jednostki. Funkcjonariusze wracali jednak uwagę, że „zamieciono po dywan” sprawę Leszka C., zastępcy naczelnika, którego obciążano odpowiedzialnością m.in. za sprawę nadgodzin.

Okazuje się, że komendant stołeczny znalazł rozwiązanie tego problemu. – W sprawie nieprawidłowości, związanych z naliczeniem funkcjonariuszom należności za wypracowane nadgodziny, przeprowadzone zostały czynności wyjaśniające, które dają podstawę do wszczęcia postępowań dyscyplinarnych wobec ówczesnego ścisłego kierownictwa wydziału. Chodzi o naczelnika Jacka B. i jego zastępcę Leszka C. – dodał asp. szt. Mrozek.

Zmiany i polowanie na czarownice

Wydziałem WTO kieruje obecnie nowy naczelnik, który cieszy się zaufaniem funkcjonariuszy. Jednak niektórzy z nich alarmują, że ludzie związani z poprzednim kierownictwem podejmowali działania mające charakter zemsty. Skupiły się one m.in. na przedstawicielu związków zawodowych, który podpisał się pod listem w sprawie sytuacji w wydziale. Próbowano wobec niego wszcząć postępowanie dyscyplinarne w związku z jego działalnością pozasłużbową. Poszło o prywatne filmy zamieszczane w internecie. Nakazano mu także stawić się, po zwolnieniu na komisji lekarskiej, mimo, że kilka dni wcześniej otrzymał od takiej komisji dopuszczenie do służby. – Odbieramy to, jako szykany wobec naszego kolegi. Taki wydział musi pracować w spokoju, nie może być sytuacji, gdy nie można zaufać przełożonym, a ci traktują podwładnych jak niewolników. Doszło do tego, że wielu doświadczonych funkcjonariuszy groziło już odejściem na emeryturę. To byłaby strata doświadczonych ludzi, w których wyszkolenie władowano dziesiątki tysięcy złotych – opowiada jeden z funkcjonariuszy WTO.

Co ciekawe, w wydziale odnalazły się nagle laptopy osób z byłego kierownictwa wydziału. Stało się to niedługo po tym, jak portal tvp.info przesłał do KSP pytania, czy prawdą jest, że sprzęt kupiony z funduszu operacyjnego był przez decydentów używany w ich domach do celów prywatnych. Wiele wskazuje na to, że nikt nie chciał sprawdzić czy komputery były używane zgodnie z ich przeznaczeniem.

Zdaniem naszego informatora komputery zostały „wyczyszczone” przez techników dla lepszego funkcjonowania urządzeń.