Ja jednak staję po stronie policjantów. Bo gdy przyjdzie co do czego, ONI TEŻ STANĄ PO MOJEJ STRONIE.

Tak, będę bronił policjantów. A słyszę, że głos rozchodzi się szeroko i słychać – od zachwytu po oburzenie; z przewagą tego drugiego. Film budzi emocje, acz to wersja autorska, która – już wiemy – nie daje pełnego obrazu tego co tam zaszło.

Czy ta interwencja była idealna? Oczywiście, że NIE, absolutnie. Bo idealnie, jak wierzę, jest tylko na szkole. Z własnego doświadczenia wiem, ile można mieć do siebie pretensji, ile post-factum dostrzec błędów. I musimy sobie jasno powiedzieć, a niektórzy – UŚWIADOMIĆ, że policjant nie wychodzi ze szkoły jak VW Polo z taśmy. Samochód pracuje tak jak go zaprojektowano i wyprodukowano (wiem, niektórzy mówią, że francuskie niekoniecznie); z człowiekiem jest inaczej. Jego kompetencje zawodowe będą budowane min na posiadanych i dostrzeżonych podczas rekrutacji predyspozycjach, wiedzy wyniesionej ze szkoły i wreszcie – na doświadczeniu. Doświadczeniu, którego nie można kupić, włożyć jak kartę SIM do telefonu. Zdajemy sobie sprawę z tego, że trening czyni mistrza. To banał zawierający samą mądrość. Wszak czynności kontrolowane stają się automatycznymi; działania które sprawiają problem, napawają niepewnością, po czasie przestają dostarczać aż takich emocji. W przypadku policjanta, początek interwencji, przy dużym doświadczeniu nie musi budzić obaw, nawet przy najpoważniejszym komunikacie dyżurnego jednostki. Doświadczony policjant, przebrnąwszy przez niezliczoną ilość służbowych scenariuszy, wie że sobie poradzi. Jego doświadczenie, spokój, daje możliwość szerszego spojrzenia na sprawę właśnie wtedy gdy trzeba.

Lecz nawet wtedy, dynamika interwencji może wszystko położyć. Choćby na chwilę: nagłe niespodziewane zdarzenie może ponownie pokazać, że ten facet w niebieskim mundurze jest tylko człowiekiem. Przyjechał chronić porządek publiczny, ale przez jedną, dwie, pięć sekund mówi sobie: „- ku*wa, co mam zrobić?” To sytuacja, gdzie – jak na filmie z interwencji z miasta Koło – mundurowi chcą by było dobrze, ale po drugiej stronie mają gości, którzy mają na nich wy*ebane, i zrobią wszystko by ich pogrążyć. To sytuacja, gdzie policjanci może nie walczą o życie, ale – z pewnością – o możliwość dalszej służby. Jak coś spie*dolą, rozliczać ich będą przełożeni, społeczeństwo, hejterzy, politycy, i oczywiście – nieustający w walce o swoje obywatelskie prawa – bohaterowie interwencji.

Wierzę policjantom a nie tym panom. Patrol przyjechał dlatego, że spokojnie usposobieni mieszkańcy obawiali się zwrócić uwagę bohaterom interwencji. Przyjechał i jakoś, fakt że z problemami, interwencję zakończył. I warto pamiętać, że ci dwaj młodzi funkcjonariusze pojechaliby na każde inne zgłoszenie, podjęliby się każdego zadania. Nawet z narażeniem własnego życia. I chociażby z tego powodu powinnyśmy przychylniej spojrzeć na ich poczynania. Dla nich samych jest to kolejna lekcja, kolejne doświadczenie. Następnym razem, poradzą sobie lepiej.

Na koniec.

Rozumiem. Można oburzać się i mówić, że w końcu to policjanci. Rwać włosy, że jeden wyciągnął broń, a drugiemu przydałaby się lekcja grapplingu. Niektórzy kibicują zestresowanemu widokiem pistoletu “filmowcowi”. Rozumiem. Biorąc za podstawę rozkład statystyczny, pewnie niektórzy szczerze wierzą, że można mieć w dupie policjantów, że interwencja to taka miejska gra, że legitymowanie jest bezprawne. No cóż…

 

Czytaj więcej : https://www.facebook.com/WOJNA-BLOG-1525726147712357/?hc_ref=ARR499McXRqQ1HzypQ8eq1Zp9NFBqbOEgFAFkCKTifi3iFR5RXMnyvJbPvgjVIvFpno&fref=nf