Oczekiwanie, że ktoś będzie ryzykował zdrowie i życie za frajer jest naiwne i szkodliwe…

Oczekiwanie, że ktoś będzie ryzykował zdrowie i życie za frajer lub za niewiele więcej – jest co najmniej naiwne, a wręcz szkodliwe. Codziennie w służbach mundurowych i innych formacjach służących naszemu państwu – setki tysięcy ludzi narażają życie i zdrowie w zamian za małe lub bardzo małe wynagrodzenie. Ogólny poziom wynagrodzeń w tzw. mundurówce jest naprawdę niski, a rzekome przywileje emerytalne lub prawo do przydziału mieszkania, to skromne zadośćuczynienie za stracone zdrowie lub konieczność – jeżeli dysponuje się życiem człowieka i jego rodziny.

Generalnie coś takiego jak motywacja finansowych beneficjów za służbę dla państwa, dotyczy może 15 proc. środowiska, które ma już coś więcej na pagonach. Niestety dominująca większość żołnierzy, strażaków, policjantów i innych funkcjonariuszy – po prostu klepie biedę. Nie można też zapominać o pracownikach cywilnych instytucji mundurowych, nie wszyscy są zasłużonymi i doświadczonymi emerytami – skala zarobków tych specjalistów jest po prostu nieporozumieniem, chociaż w wielu przypadkach to właśnie oni decydują o generalnej zdolności funkcjonalnej struktury do działania.

Niestety o wiele gorsze od obecnego poziomu dochodów w służbach mundurowych, jest to że nie ma perspektywy na lepsze. Co prawda były podwyżki, można powiedzieć że władza dosypała, jednak to szału nie robi – nie jest to zmiana systemowa. Przykładowo dalej nie rozwiązano problemu rent dla rannych żołnierzy i policjantów, jak i rodzin po poległych bohaterach. Widać po fundacjach środowiskowych zajmujących się zbieraniem pieniędzy na leczenie weteranów, że po prostu jest bardzo źle. Nie trzeba chyba mówić, że to w jaki sposób państwo traktuje tych, którzy w jego służbie odnieśli rany i nie są zdolni do służby, jest PIERWSZĄ WIZYTÓWKĄ struktur mundurowych jako miejsca pracy.

To wszystko składa się na kwestie kadrowe, przede wszystkim w wojsku, ponieważ o rozbudowie stanów ilościowych tej struktury jest dzisiaj mowa. Jak zachęcić młodych ludzi, których generalnie nie ma – do służby w wojsku, skoro dwa lub trzy razy więcej mogą zarobić na niemieckiej budowie? To jest poważny problem systemowy, który jest nie lada wyzwaniem dla wszelkich działań kadrowych. Podobny problem i to chyba nawet z większą intensywnością ma miejsce w policji, gdzie bardzo wielu chętnych odpada na testach, ponieważ nie spełnia kryteriów.

Kadry są najważniejsze w każdej sferze służb mundurowych. Bez odpowiedniego zasobu kadrowego, ze zdolnością do jego fluktuacji w sposób naturalny – nie ma w ogóle mowy o tym, żeby cokolwiek sensownego stworzyć. O ile jeszcze z ilością dajemy radę, to również poważnym problemem jest jakość – tutaj naprawdę bywa bardzo różnie, żeby nie powiedzieć wprost – alarmująco! Niestety nikt za to nie odpowiada, a byłoby warto, żeby absolwenci nie mający podstawowej wiedzy, po prostu przynosili wstyd swoim szkołom i uczelniom. Jest to jednak generalny problem całej naszej gospodarki.

Jeżeli szykujemy kraj na wojnę, a nawet jeżeli nie to stosowne służby szykują się stale do konfrontacji z innymi zagrożeniami – jak terroryzm, nie można wymagać, że ktoś „ku chwale…”, da zrobić z siebie kalekę lub da się zabić za frajer. Tutaj muszą być przejrzyste i jednorodne mechanizmy pozwalające na zapewnienie całego środowiska i rodzin o pomocy państwa dla poszkodowanych, kalek, wdów i sierot.

Drugą ważną sprawą – oprócz wynagrodzeń – w szczególności w wojsku, jest problem nazwijmy to wzrostu ryzyka zawodowego, ze względu na jakość sprzętu z jakim żołnierze mają do czynienia. Przykładowo Marynarze okrętów podwodnych powinni mieć specjalne dodatki i wysokie ubezpieczenie na życie, przynajmniej do póki nie kupimy im nowych okrętów. Ponieważ, te na których obecnie ofiarnie służą, to najdelikatniej mówiąc – nazwijmy to – dokładnie sprawdzone jednostki, żeby nie było, że siejemy defetyzm. Podobnie jest z większą częścią lotnictwa bojowego. Nie mniejsze ryzyko jest w jednostkach artylerii. W ogóle wszędzie, gdzie życie człowieka jest uzależnione od sprawności działania sprzętu na którym służy. Kolejne pokolenia Żołnierzy służące na naszych BWP – pamiętających chyba wszystkie wielkie ćwiczenia Układu Warszawskiego, mogą tworzyć izby pamięci poszczególnych wozów. Niestety wiek sprzętu jest porażający, to się musi zmienić i to jak najszybciej. Dzięki wysokim kwalifikacjom naszych Żołnierzy i systemom szkolenia, nie ma wielu wypadków.

Nie da się posiadać wojska – jako tzw. „taniej armii”, ponieważ to nie będzie armia. Łączne koszty szkoleń, utrzymania, uposażeń, broni, logistyki i inne – to wielki wysiłek, na który musimy się zdobyć i to w jak największym wymiarze, jeżeli chcemy być krajem suwerennym. Koncepcja – „mało wojska”, jest nieuczciwa wobec żołnierzy, ponieważ żeby być skuteczni w świetle potencjalnych zagrożeń, muszą osiągnąć pewien potencjał – przynajmniej dający szansę w starciu. Na sojuszników, to oczywiście liczmy, ale najpierw liczmy na siebie.

Krakauer (obserwatorpolityczny.pl)

 

źródło : https://obserwatorpolityczny.pl/?p=47355