Gazeta Wyborcza o kontrowersyjnym kandydacie na komendanta Policji we Wrocławiu.

Kierownictwo policji ma problem ze znalezieniem kandydata na szefa tej służby we Wrocławiu. Według nieoficjalnych informacji propozycję objęcia garnizonu otrzymać miał Marek Pelczar.(na fot. po prawej). Gdy pięć lat temu był szefem dolnośląskiej drogówki, funkcjonariusze zbuntowali się przeciwko niemu.
Wakat na stanowisku komendanta miejskiego trwa od początku stycznia, kiedy zdymisjonowany został Zbigniew Raczak. Stało się to po tym, jak Raczak został znaleziony na ulicy kompletnie pijany, bez butów i części garderoby. Jego poprzednik, Dariusz Kokornaczyk, też odchodził w niesławie, po tym jak media ujawniły skandaliczne okoliczności śmierci Igora Stachowiaka.

Bunt w drogówce

Jako pierwsza informację o awansie Pelczara (obecnie jest komendantem powiatowym w Strzelinie) podała w piątek „Gazeta Wrocławska”. W rozmowie z nami potwierdziło ją kilku wysoko postawionych funkcjonariuszy. Wszyscy mówili to samo: jego kandydatura nie wzbudza zachwytu wśród tych, którzy będą mu podlegać.

– To człowiek niezwykle konfliktowy, wobec którego podwładni stawiali już w przeszłości poważne zarzuty – słyszymy od jednego z dolnośląskich policjantów z kilkunastoletnim stażem.
W 2013 r. w „Wyborczej” opisaliśmy bunt, jaki przeciwko Pelczarowi, wówczas naczelnikowi Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, podnieśli jego podwładni. 24 pracowników drogówki interweniowało w jego sprawie do MSWiA. W specjalnym liście pisali wówczas: „Niestety brak kompetencji, nieudolność prowadzenia dialogu, wprowadzanie chaosu i destrukcji w organizację pracy coraz częściej sprawiały, że pomiędzy zespołem a panem naczelnikiem dochodziło do konfliktów, które nigdy nie zostały wyjaśnione ani rozwiązane”.

W reakcji w wydziale wszczęta została kontrola, podczas której piętnastu losowo wybranych funkcjonariuszy poproszono o wypełnienie anonimowych ankiet dotyczących naczelnika. Wszyscy stwierdzili, że jego osoba źle wpływa na atmosferę pracy, unika odpowiedzialności za swoje decyzje, nie bierze pod uwagę zdania współpracowników, nie potrafi rozwiązywać konfliktów, a jego działania nie przynoszą korzyści służbie.
Byłego szefa drogówki obciąża również głośna kilka lat temu sprawa przyznania poza przepisami policyjnemu kapelanowi urządzenia viaAuto, upoważniającego duchownego do bezpłatnego korzystania z autostrady, a także samodzielne unieważnienie decyzji komendanta wojewódzkiego dotyczącej prowadzenia statystyk wypadków. W wyniku przeprowadzonych kontroli obie te decyzje uznane zostały za bezprawne.

Nie ma chętnych

Choć o nominacji Pelczara huczy już po korytarzach wrocławskich komend, to informacji tej oficjalnie nie potwierdza na razie komenda wojewódzka policji ani komenda główna.

– Nominacja na szefa całej wrocławskiej formacji dla funkcjonariusza, wobec którego zgłaszane były tak poważne zarzuty, pokazuje, jak duży problem z obsadą stanowiska komendanta ma kierownictwo policji – mówi „Wyborczej” kolejny z policjantów z wieloletnim stażem. – Wizerunkowo komenda leży, kolejni szefowie odchodzą w niesławie. Na to stanowisko po prostu brakuje chętnych – przekonuje rozmówca GW.

za: nszzp.pl