Polska policja widziana okiem policjanta z Detroit

Ostatnie 25 lat spędziłem w USA. Urodziły mi się tam dzieci. Syn wstąpił do Policji pomimo lamentów jego matki, że na pewno go zastrzelą, że wpadnie w alkoholizm i że studia są ważniejsze. Córka poszła w ślady starszego brata, aktualnie jest w Detroit Metropolitan Police Academy na czymś co w Polsce nazwalibyśmy szkoleniem podstawowym. Mój syn służy w Detroit w stanie Michigan i ma pod sobą najgorszy rejon całego Detroit. Codziennie wyjeżdża wraz ze swoimi kolegami w miasto ze swojego posterunku nr 9. Jego rejon odpowiedzialności to jakieś 12 mil kwadratowych i około 74 tysięcy ludzi żyjących często w wielkiej biedzie. Trzeba pamiętać o tym, że Detroit to miasto upadłe, są tu całe osiedla opuszczonych domów i wielkie dzielnice nędzy. To tutaj jest słynna Ósma Mila i to tutaj jest jedna z największych liczba morderstw w całych Stanach Zjednoczonych. Około 8 zabójstw rocznie na 10 tysięcy mieszkańców. Jest niebezpiecznie.

Przez ostatnie cztery lata częściej niż zwykle bywaliśmy w Polsce. W tym czasie jeden z członków naszej rodziny (mój siostrzeniec) z dużego polskiego miasta wstąpił do polskiej Policji. Siłą rzeczy na święta czy przy innych okazjach poruszaliśmy ten temat w gronie domowników i kilka kwestii przedstawia się dramatycznie. Chciałbym je wskazać. Jeżeli w czymś się pomylę to proszę o poprawienie mnie. Ja nie znam do końca przepisów i prawa, nie jestem w tej dziedzinie żadnym ekspertem. Ja bazuję na tym co zostało mi przekazane.

1. Wstyd z bycia Policjantem?
Odnoszę wrażenie, że Policjanci w Polsce wstydzą się tego, że służą swoim życiem i zdrowiem obywatelom Polski. Kiedy moja siostra z Polski przekazywała mi wiadomość, że mój siostrzeniec wstąpił do służby to obniżała głos i mówiła szeptem jakby to była wielka tajemnica. Mój siostrzeniec mówi mi, że nie wraca w mundurze ze służby do domu bo boi się, że ktoś może go przez to zaczepić na ulicy. Nie przyznaje się sąsiadom, gdzie pracuje, bo boi się, że mogą mu zarysować auto pod blokiem na osiedlu, a w gronie znajomych nie rozmawia o swoim zawodzie. Do tego nie je w lokalach na służbie bo się wstydzi. Mojego syna i mnie ogromnie to zdziwiło. Kiedy mój syn poszedł na akademię to od razu obdzwoniłem znajomych żeby się tym pochwalić. Mój syn często sam szczyci się tym, że jest w gronie funkcjonariuszy Policji, a puszy się przy tym jak paw z dumy. Bardzo często na służbie jada obiady w lokalach, a ludzie cieszą się, kiedy Policjanci jedzą razem z nimi, ponieważ mają zapewnione bezpieczeństwo. Właściciele stołówek zachęcają Policję do tego żeby jadła u nich różnymi obniżkami dla funkcjonariuszy. Syn dostaje od posterunku dresy z napisem Policja i z nazwą jednostki, w której służy. Często w nich chodzi albo biega po mieście, mówi, że lubi w ten sposób zaznaczać, że przynależy do formacji, że ma taką wyjątkową pracę i że nie jest przeciętnym mieszkańcem miasta. Kiedy w okolicy wprowadza się Policjant, albo rodzina Policyjna to wszyscy sąsiedzi się cieszą, a w Polsce Policjant ukrywa ten fakt przed swoimi sąsiadami.

2. Wielość przełożonych.
Kiedy mój siostrzeniec zaczął wymieniać ilu ma przełożonych to dziwiłem się, że może ich wszystkich zapamiętać. Komendant, zastępca komendanta, naczelnik, zastępca naczelnika, kierownik, zastępca kierownika, asystent, zastępca asystenta, każdy inaczej się nazywa i ma inny stopień. Mało tego, mówił, że nawet przełożeni z innych jednostek są też jakby pośrednio jego przełożonymi, pomimo tego, że nie służy on w ich jednostce. W USA na posterunku Policjant ma nad sobą komendanta i supervisor’a. Komendant dowodzi jednostką, a supervisor departamentem. Departamentów jest zazwyczaj kilka, np. patrol, cid. Każdy departament ma swojego supervisor’a, który nim dowodzi i to wszystko.

3. Ilość kontroli.
Siostrzeniec powiedział, że każdy z jego przełożonych może go sprawdzić podczas służby, czy dobrze wykonuje swoje obowiązki. To dobrze. Ale mówi, że ma takie kontrole bardzo często. Nawet kilka razy w miesiąc. To tak jakby przełożeni dowódcy nie ufali swoim Policjantom i nie robili nic tylko ich ciągle sprawdzali. Dla mnie i mojego syna wygląda to na wprowadzanie niepotrzebnego chaosu i stresu. Owszem, on również podczas służby jest sprawdzany. Zdarza się to kilka razy w roku, ma to formę rozmowy z przełożonym, który pyta jak leci czas i czy czegoś nie potrzebują. Jeżeli nie dzieje się nic złego to po co sprawdzać takiego Policjanta? Jeżeli ktoś jest tak często sprawdzany przez przełożonych w USA to zaczyna się tym interesować wydział wewnętrzny i sprawdza czy ten Policjant przypadkiem nie popełnił jakiegoś przestępstwa, skoro jest ciągle sprawdzany i czy nie utracił zaufania przełożonego.

4. Specjalizacje.
W USA każdy Policjant ma swoją rolę do odegrania. Jeżeli ktoś jest saperem to ma do czynienia z ładunkami wybuchowymi, jeżeli ktoś jest nurkiem to nurkuje, jeżeli ktoś jest pilotem śmigłowca to lata śmigłowcem. Siostrzeniec opowiadał, że w Polsce zdarzało mu się pilnować pocisku, który nie wybuchł z okresu Drugiej Wojny Światowej. Kazał mu to zrobić jego przełożony. Mój siostrzeniec nie jest saperem, nie zna się na materiałach wybuchowych, jest Policjantem, który patroluje ulice. Jednak pilnował bomby całą noc. W USA zostałoby to odebrane jako narażanie Policjanta na ogromne ryzyko. Takimi rzeczami zajęliby się Policjanci, którzy mają odpowiednie kompetencje, kwalifikacje, ponieważ tylko oni potrafiliby to zrobić bezpiecznie i profesjonalnie. Zwyczajna głupota. Siostrzeniec opowiadał mi, że dowódców bardzo często nie interesuje to kto ma coś zrobić tylko żeby było zrobione. Jako obywatel nie chciałbym żeby operację serca przeprowadzał mi hydraulik i nie chciałbym żeby chirurg zakładał mi hydraulikę w domu. W Polsce każdy ma robić wszystko, pomimo tego, że nie ma do tego kwalifikacji/uprawnień/szkolenia co powoduje niepotrzebne ryzyko i gwarantuje niską jakość wykonanej pracy.

5. Używanie przemocy i taser.
Nie spodziewałem się, że to może być urządzenie budzące tak wiele kontrowersji w całej formacji. Zdaję sobie sprawę z tego, że w Polsce są inne przepisy używania przemocy przez Policję, ale skoro taser’a używają Policjanci, czyli osoby, które znają się na swojej pracy, to dlaczego ciągle jest to tematem tabu? Rozumiem, że możnaby było protestować gdyby nagle Straż Pożarna albo nauczyciele dostali uprawnienia używania taser’a albo pałki, ale jest to narzędzie używane przez Policję. Po to żeby zwiększyć bezpieczeństwo Plicjanta, który dzięki temu nie musi wchodzić w bezpośrednią konfrontację siłową z osobą, która nie wypełnia jego rozkazów. Jest to duży komfort dla funkcjonariusza. W USA każdy wie, że jeżeli nie będziesz współpracował z Policjantem to on użyje wobec ciebie przemocy, bo po to jest i taka jest jego rola. Policjant nie jest od wdawania się w dyskusje tylko od robienia swojej roboty, jeżeli ktoś mu ją uniemożliwia to automatycznie staje się przeszkodą do usunięcia. Siostrzeniec powiedział mi, że oficjalnie wewnątrz Policji w Polsce nie można nawet używać słowa „przemoc” bo to źle brzmi. To może niech Policja przebierze się za taksówkarzy i udaje, że ich rolą tak naprawdę jest wożenie ludzi za pieniądze, a nie egzekwowanie porządku.

6. Broń.
W Polsce jest wiele przypadków, kiedy Policjant może strzelać, ale pomimo tego, że są one wyraźnie określone i spisane to i tak żaden Policjant nie wie do końca kiedy może strzelać, ponieważ ostateczna interpretacja przepisów zależy od Sądu. Jak to usłyszałem to aż się przeraziłem. Ktoś ma decydować za Policjanta, który był na miejscu zdarzenia, czy prawidłowo strzelał czy nie? Ktoś kogo tam nawet nie było? Ktoś kto bazuje na jasnych przepisach, ale interpretuje je na różne sposoby? Kompletnie niezrozumiałe.

7. Szkolenia.
Zakończę tematem szkoleń. W Polsce funkcjonuje system kursów w Policji, który ma się nijak do rzeczywistości. Wygląda to tak, że Policjant najpierw zajmuje jakieś stanowisko, a dopiero POTEM jest przeszkalany z zakresu obowiązków jakie ma wykonywać, ale praktycznie od razu wymaga się od niego bezbłędnego działania na nowym stanowisku, jeszcze przed odbyciem tego szkolenia. Np. Policjant patrolu zostaje dochodzeniowcem, a dopiero po jakimś czasie zostaje wysłany na kurs pracy dochodzeniowca. Nie mam pojęcia jak coś takiego ma prawo działać. To tak jakby najpierw dać komuś dźwig i kazać budować mu dom, ale dopiero po miesiącu pracy na budowie nauczyć go obsługi tego dźwigu.Katastrofa murowana.

Zawsze byłem dumny z Polski, zawsze podkreślam swoje korzenie i uważam, że mój kraj zrobił ogromne postępy w każdym możliwym sektorze przez ostatnie lata. Naprawdę nie mamy czego się wstydzić za granicą, mało tego, uważam, że są kwestie, w których wypadamy lepiej nawet na tle USA. Mam jednak wiele obaw o bezpieczeństwo mojej Polski. Policja to jeden z najważniejszych organów każdego państwa na świecie. Tylko sprawna i silna Policja gwarantuje bezpieczeństwo mieszkańców. Mam nadzieję, że tak właśnie będzie z naszą Policją, ale póki co, jeszcze daleka droga przed całą instytucją.

Pozdrawiam wszystkim Polaków,
Przemysław z Detroit, ale przede wszystkim z Polski