Medialnej nagonki ciąg dalszy…

Publikujemy głos policjanta, przedstawiciela facebookowej policyjnej społeczności, czyli ekipy PMF. Głos, którego nie można pominąć.

Ten post będzie dosyć trudny dla nas wszystkich. Przede wszystkim, postarajmy się nie zaklinać rzeczywistości.

Tak, policjanci są brutalni. Przykład sprzed kilku dni. Z więzienia wychodzi po kilkunastu latach odsiadki za przestępstwa przeciwko życiu życiu i zdrowiu groźny recydywista. Po kilku dniach na wolności gwałci brutalnie kobietę, uprzednio pobiwszy jej syna i wyrzucając go z domu. Przez kilka dni zastrasza całą okolicę. Prokurator następnie nie stosuje środka zapobiegawczego w postaci aresztu. Efekt? Gonitwa z przestępcą po dachach. Tak, to się działo.

Inny przykład: kryminalni idą zatrzymać sprawcę kradzieży. Złodziej atakuje w mieszkaniu policjantów. Podczas obezwładniania wypada mu z kieszeni ostra broń palna. W mieszkaniu znajdują kolejne jednostki broni. Przestępca latami znęcał się nad dwiema kobietami, pobił także członków jej rodziny a także zastraszał i używał przemocy w swoim otoczeniu.

Jak powinien policjant działać przy obezwładnianiu takich bandytów?
Mamy ich przytulić, otoczyć ich ciepełkiem serduszka niczym troskliwe misie?

Moi koledzy mają kontuzje ścięgien Achillesa powstałych podczas pościgów. Mieli pozrywane więzadła krzyżowe. Ja mam uszkodzone barki w wyniku pobicia. Jednego zęba też już nie mam a i mój nos do prostych nie należy. Te wszystkie rzeczy nie wydarzyły się gdy łyżka spadła podczas picia herbatki z hrabią Marianem von Frepetesem.

Codziennie policjanci są potrącani przez bandytów. Zdarza się, że strzelają do nich. Używamy i wykorzystujemy ponad sto razy w roku broni palnej. Każda taka sytuacja może się wiązać ze zwolnieniem nas z pracy i zarzutem karnym, tak jak sprawa naszego niebieskiego brata ze Szczecina, Krzysztofa.

Myślicie, że lubimy „bić” ludzi? Na sto sposobów zwyzywano nasze matki, pluto na nas, grożono śmiercią naszym rodzinom. Znam nawet funkcjonariusza, któremu spalono dom.

To nie jest bezpieczna praca.

Jaki zatem jest klucz, aby ją przetrwać? Pełnić służbę w taki sposób, aby zminimalizować ryzyko uszczerbku na zdrowiu do zera. Wszyscy wiemy, że sprawca nie jest wart nawet kawałka paznokcia. Mimo to – wszyscy rzucamy się w wir interwencji i dajemy z siebie wszystko, aby jeden bandzior z drugim poszedł siedzieć.
Przed młodymi policjantami jest 25 lat służby. Większość z nich spędzi lwią część tych lat na ulicy, narażając swoje życie lub zdrowie.

Realizując interwencję domową za każdym razem usuwam się ze światła drzwi i trzymam w dłoni gaz. Czy to jest brutalność policji? Nie – po prostu nie wiem co jest za drzwiami. Chce wrócić do swojej rodziny po pracy. I za to jestem teraz okrzyknięty przez żądnych sensacji pismaków „brutalnym policjantem”.

Policjanci są „brutalni”. W końcu jesteśmy „Organem Ścigania” oraz aparatem represji.

Naszą brutalność opisuje i reguluje Ustawa o Środkach Przymusu Bezpośredniego oraz akty wykonawcze do tej ustawy. Jeśli mam agresywnego i pobudzonego sprawce, to używam tych środków, które dało mi państwo z umocowania ludzi aby z nim sobie poradzić. Jest jeden szkopuł – nasza „brutalność” jest moralna, obwarowana przepisami, zasadami etyki zawodowej oraz prowadzi do zwiększenia poziomu bezpieczeństwa. Następnym razem, gdy ktoś mnie oskarży o brutalność, niech pomyśli co będzie, jak ktoś będzie mu z siekierą walił w drzwi.

Czy mają przyjechać twardzi policjanci z odpowiednim uzbrojeniem czy też mameje z serduszkami troskliwych misiów zamiast napisu policja na koszuli.

Jeśli resort zamawia ankietę – pytam się, kto na nią odpowiadał?

Pani Krystyna – dzielnicowa, która boi się własnego cienia? Czy też pan Mietek, podkomisarz z transportu, który ulicę widział 10 lat temu podczas adaptacji zawodowej.

Spójrzcie sami na tendencyjność pytań w ankiecie:

„Policjant użył pałki służbowej wobec mężczyzny, który na wezwanie oddał broń palną, leżał obezwładniony na ziemi, ale nadal był wulgarny i wyzywał policjantów” – brzmi opis jednej z interwencji. 30 proc. badanych oceniło zachowanie policjanta jako dopuszczalne.”

Nigdy z czymś takim w pracy się nie spotkałem. Ta sytuacja jest jakąś wymyśloną abstrakcją.

Pamiętajmy, że przykładowo gazu oraz pałki używa się wobec biernego i czynnego oporu. Jeśli ktoś podczas zatrzymania nie wykonuje poleceń, to mamy pełne ustawowe prawo użyć tych narzędzi. Jeśli osoba podczas zatrzymania wykrzykuje: „zajebie cie kurwo!” to mamy pełne prawo podejść do takiej osoby po uprzednim użyciu ŚPB. To są sytuację zagrożenia dla nas.

Ustawa dała nam prawo, społeczeństwo wyposażyło nas w środki przymusu. A teraz nazywają nas brutalnymi?
To jest chore.

Służymy ludziom, którzy nas nienawidzą. Chcą aby przestępczość zniknęła z ulic, ale nie chcą widzieć jak to się robi. Gdy już zobaczą, to czują moralne obrzydzenie. W ich światopoglądzie nie mieści się, że naszą profesją jest używanie siły wobec złych ludzi. Widzę w tym ogromną hipokryzję. Ludzie, którzy nas potępiają za dobre wykonywanie naszej pracy mogą się teraz napawać przy sojowym latte jak bardzo są cywilizowani i moralni. Aż do czasu, kiedy padną ofiarą przestępstwa.

Tylko kto im wtedy pomoże, kiedy nas zabraknie?

Zohan