(…) Poza protokołem – Pytali, czy chcę się zabić. Ja na to, że bynajmniej – mówi Zbyszek. Dodaje, że policjanci na początku nie mogli uwierzyć w przedstawioną im wersję. Zbyszek tłumaczył, że nie ma pieniędzy i nie stać go na profesjonalną pomoc. Poprosił o to, żeby mógł się ogrzać w radiowozie. Policjanci nie wszczynali żadnych procedur. W portfelach mieli niecałe 50 złotych. – Pojechali na stację benzynową i kupili 10 litrów ropy – opowiada podkom. Anna Szymczak ze skierniewickiej policji. Funkcjonariusze nie pochwalili się przełożonym. Komendant dowiedział się o wszystkim dopiero z podziękowań, które Zbyszek wysłał kilka dni później mailem. – Dzięki nim wróciłem do domu. Kiedy odpaliłem silnik czułem się, jakbym wygrał w totka. Uratowali mnie z tarapatów, w które sam się wpakowałem – mówi Zbyszek. Tłumaczy, że tylko mailem mógł podziękować policjantom za to, że mu pomogli. Tak po ludzku